Nonsens - zdanie lub wypowiedź, które jawią się nam jako niedorzeczne: bądź dlatego, że są bezładne znaczeniowo lub składniowo, bądź dlatego, że charakteryzuje je wewnętrzna sprzeczność, bądź dlatego, że stwierdzają coś, co jest całkowicie niemożliwe w kontekście doświadczeń ludzi posługujących się danym językiem. Przykładowo: "kamienie nerkowe fosforyzowały w mrocznym świetle absolutu" (bezład semantyczny); "grypa się urosła poprzez dziennym sprawom" (bezład składniowy); "był piątym z kolei synem bezdzietnego małżeństwa" (sprzeczność wewnętrzna, czyli tzw. absurd); "pluskwa ukąsiła go boleśnie w korę mózgową" (empiryczna niemożliwość). Zdaniom nonsensownym nie można przypisać ani cechy prawdziwości, ani cechy fałszywości. Zarówno logicy, jak też - w znacznej mierze - językoznawcy rozważają n. wyłącznie jako zjawisko dewiacyjne w językowej komunikacji, jako jedno z jej schorzeń […]

"Słownik terminów literackich". Red. J. Sławiński. Wrocław 1988.



Ala ma raka, czyli Absurdalna Bolanda*

*Polska – po iracku

 

Polacy to naród szczególnie uzdolniony pod względem absurdu. Prawdopodobnie ustępujemy tylko Anglikom, ale oni po prostu mają lepszy marketing i dużo więcej kasy. No i nie było u nich komunizmu, który sprawiał, że z jednej strony wszystko było śmiertelnie poważne, a jednocześnie stawało się absurdalne.

 

Absurd ma to do siebie, że działa tylko na mózgi ukierunkowane w odpowiedni sposób. Na pewno znamy kogoś z naszej rodziny, kto na widok skeczu Monty Pythona mówi „Przecież to w ogóle nie jest śmieszne”. Trudno. Nie możemy wrzucać za kraty gości tylko dlatego, że „nie wchodzi” im Black Adder (Czarna Żmija) tylko Jaś Fasola. Niektórzy muszą pozostać przy książkach Musierowicz i piosenkach Mietka Szcześniaka. Można przyjąć jednak, że większość Polaków potrafi w miarę bezboleśnie absorbować absurd.

 

Wygląda na to, że historia konkretnego polskiego absurdu zaczęła się w latach dwudziestych, kiedy Tuwim i Słonimski pisali zabawne historyjki do „Wiadomości Literackich” i „Tygodnika Ilustrowanego”. Bardzo istotne jest zapisywanie wszelkich dobrych tekstów, które przychodzą do głowy w różnych momentach - Słonimski zapisywał żarty wymyślane przy kawiarnianym stoliku, a efekty tego były całkiem niezłe…

 
NIE JEM, nie piję, wszystko robię, także szemrzę cichutko jako górski strumyk. Ogrodowa l, mieszkania 375-82.

 PRZEPOWIADAM każdemu smutne, ale prawdziwe, specjalność zgony. Chiromanta "Gucio",Nowogrodzka 2.

 PRECZ z nogami! Dosyć już woni potu i nóg. Klawitol zmienia najbardziej nawet zapuszczone nogi na zupełnie przyzwoite ręce. Żądać wszędzie. Tamże zmieniam stare rękawiczki na stare skarpetki.

 SPRZEDAM duże miasto prowincjonalne (60 000 mieszkańców) wraz z doktorem, apteką, szkołą etc. Oferty pod "Franuś".

 "W u f a" Przewóz i przejazd. Przeskok i zjazd.

 Udaję Serbów, Szwedów, Portugalczyków. Ceny przystępne. Ciepła 73 m. 9

 Wszystkie psy proszone są o nadesłanie pisemnych sprawozdań z działalności za ubiegły kwartał do związku zwierząt ssących w celu ustalenia nowej taksy. Innowacja ta ma na celu racjonalne korzystanie z przysyłanych przez psy zagraniczne paczek i pieniędzy. Związek ostrzega jednocześnie, że od pewnego czasu obchodzi mieszkania niejaki koń i bezprawnie udając psa wyłudza od członków znaczne sumy.

 
Ogłoszenia te zebrano razem w książce „W oparach absurdu”. Należy pamiętać, że teksty te powstały w latach 1925-28!

W piśmie "Sokół" znalazł kiedyś Słonimski taki przepis ćwiczenia na drążku: "Ze zwieszenia podchwytem zamachem: wymyk tyłem - podmykiem zamach - tylnym zamachem przewlek do zawieszenia przewrotnego przodem - wspieranie wychwytem do stania na rękach - dwa kołowroty olbrzymie w przód..., zeskok kuczny." Słonimski (powojenny) komentuje: Co racja, to racja. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Grunt to wymyk tyłem i zeskok kuczny.

Należy też wspomnieć o radykalnych bajkach dla pacjentów, czyli twórczości Ediego 800. Facet ten podchodzi do absurdu z zupełnie innej strony niż Tuwim. Tym razem jest to pacjentyzm, czyli unia anarchizującej grafomanii i schizofrenii.

Tworzenie absurdalnych bajek jest u niego obłąkańczo proste. Wystarczy wziąć kanister z benzyną, gazrurkę albo obrzyna, dołożyć Cześka, Stefka i Franka i następuje akcja równie skomplikowana, co w drugiej i trzeciej części Matrixa, tylko o wiele tańsza.

 Był to facet przebrany za zlew, a ściślej – zlew przebrany za faceta.

 Nasza reprezentacja powinna powołać słonia z wrocławskiego zoo. Słoń wcisnąłby się i totalnie zasłonił bramkę. Wtedy może nie zbieralibyśmy tylu goli.

 Byłem ostatnio na Wawelu. Stwierdziłem, że król za oknem miał ładny widok na wieżowiec i elektrociepłownię Kraków. Dalej nie pamiętam.

Nowy elementarz

Ala ma czopa
Malarz ma syfa
Bolek ma słonia.

Dobre efekty daje odpowiednie złożenie zaskakujących czynności i ruchów:

Prowokacja lingwistyczna: Przepisał węgierską książkę kucharską do szwedzkiej krzyżówki.

Zaskoczył go i wyciągnął z kabury szablę.

Można też sprawdzić, co dzieje się, gdy idylla zamienia się w horror:

Gościu spokojnie kopał sobie ziemniaczki w ogródku, gdy nagle z dziury wypadł metalowy kret i strzelił mu karczycho ołowianym bejzbolem.

 

Niestety absurd ma to do siebie, że filmowe sceny często wymagają wysokiego budżetu, np. polowanie czołgiem na słonie.

Najlepsze zabawy to zabawy absurdalne. Ulubiona zabawa Polaków na Słowacji to tłumaczenie zdań z polskiego na słowacki i odwrotnie. Rzecz jasna nie można nudzić głupotami w stylu „Dzień dobry panu”, tylko zdaniami (i równoważnikami) typu „Podaj słonia” i „Strzelił mu karczychasa w glacasa”. To ostatnie zdanie wymaga lekkich wyjaśnień, gdyż „glaca” po słowacku to „plaszinka”. Końcowe tłumaczenie brzmi „Strelil mu tatranku w plaszinku”. A „czaszka” to „lepka”.

 

Nasi rodacy w niewymownie skuteczny sposób przenieśli absurd do życia codziennego. Co i rusz słyszy się, że w jakiejś miejscowości wybudowano potwornym kosztem drogę niełączącą się z żadną inną drogą.

Polscy filmowcy co chwila kręcą kolejną chałę opartą na powieści sprzed stu lat, na którą pójdą tylko dzieci zmuszone przez nauczycieli. Krytycy filmowi odnotują to jako „miliony widzów”. Na szczęście z tego typu działaniami walczy w niskobudżetowy sposób zespół portalu „prowokator.com” – jako odpowiedź na „Zemstę” Wajdy nagrali etiudę „Stefek Burczymucha”.

Kolejny przerażający film Wajdy to „Słoń Trąbalski”. Słonia zagra Zamachowski sklejony butaprenem z Kondratem i Agatą Buzek.

 

W wiadomościach z reguły podaje się, że główną przyczyną wypadków jest niebezpieczna jazda kierowców, podczas gdy nawet średnio rozgarnięty słoń zrozumie, że rzeczywista przyczyna to po prostu totalny BRAK DRÓG. Gdyby drogami biegały słonie i jeśli (co szalenie mało prawdopodobne) nigdy by się nie wyprzedzały, to i tak co chwila któryś by wpadał do rowu ze względu na brak pobocza, łamał nogi o koleiny i wpadał w poślizg na permanentnie nie odśnieżanych odcinkach.

Jakaś babcia dostaje emeryturę dwa razy mniejszą niż jej czynsz za mieszkanie, podczas gdy faciu, ogłaszający się w gazetach jako "młody sprawny inwalida" od pięciu lat bierze rentę, bo złamał sobie kiedyś nogę w wojsku.

Absurdalnie żyje służba zdrowia, której pensje przeżerają rzesze urzędników z NFZ, nauczyciele, którym młodzież zakłada kosze na głowę (bo zarabiają mniej niż kieszonkowe owej młodzieży) i śląscy drogowcy, według których drogowskazy na drodze powinny być poustawiane losowo, co potwierdzi każdy kto próbował przejechać z Wrocławia do Krakowa.

Brawo, naprawdę brawo. Jeszcze parę lat, a na pewno dostaniemy jakiegoś zbiorowego literackiego Nobla za wprowadzenie w życie sztuk Mrożka. Tylko że jedyni inteligentni Polacy od dawna będą wtedy na Nowej Zelandii. A cała reszta… spotka na swojej drodze kolesia, który zamiast pępka będzie miał gniazdko od siły.

Edi800

 

Dalsza lektura i nie tylko

Zespół filmowy „Skurcz” http://www.skurcz.robbo.pl/

 

„W oparach absurdu" – Antoni Słonimski i Julian Tuwim

 

"Monty Python"

 

„Black Adder” („Czarna Żmija”) – Rowan Atkinson

 

Boris Vian „Jesień w Pekinie”

 

Nieistniejąca już (niestety…) audycja radiowa „Windą na szafę” (Radiostacja) – Paweł Paulus Mazur i Krzysztof Siemak

 

Nieistniejące już programy TV: „Brzóska Show”, „Alternativi”, „Dzyndzylyndzy” – Tymon, Brzóska, Paulus

 

Maciej Maleńczuk i Püdelsi

 

www.prowokator.com

 

www.edi800.org