Last update: 10.09.2006 - filmy, które oglądałem ostatnio są na początku.
Kto chce niech ogląda, hy hy...
Stay tuned, bo updates incoming. Rzadko bo rzadko, ale zawsze.
2006
10.09.2006
"Wszyscy jesteśmy Chrystusami".
Cholera, spróbowałem to obejrzeć. Masakra totalna - MÓZGOTRZEB. Ponura parodia filmu.
Sto razy lepszy
film można nakręcić w kiblu! Gdyby goście nagrali skaczące kupy z
oczkami, więcej by było w tym treści niż w tym gównianym filmie,
w którym ledwo co mówią, jest fatalny montaż, fatalny
dżwięk i syfiasty scenariusz.
Co za lujarze nakręcili ten film! Tylko tak
to można nazwać. Mam nadzieję, że to było za prywatne pieniądze, a nie
państwowe.
Jest to typowy
polski film, w którym nie ma żadnego pomysłu. Lansuje polskie
patologie (kolo bije żonę w ciąży, po czym ona zamiast od niego
natychmiast uciec, zostaje z nim). Równie dobrze można kręcić
przez 2 godziny zdechłego kota w śmietniku.
Najgorsze jest
to, że reżyser wraz z kumplami oszukali wszystkich - widownię,
krytyków, dystrybutorów. Tego rodzaju film w żadnym
normalnym kraju nie wyszedłby poza stół montażowy. Montażysta
zniszczyłby go jeszcze przed montażem, bo by tego nie wytrzymał.
Co więcej, do
cholery, był to przebój! Kupa kasy wydana na to, żeby w TV
leciały reklamy tego pseudo-filmu, w którym mamy pseudo-teksty,
pseudo-akcję, pseudo-wszystko. Co chwila "kurwa". No i potem wszyscy po
wyjściu z kina powtarzają te syfiaste teksty.
Dopiero
jakieś 20 minut przed końcem rozpoczynają się jakieś podobne do
czegokolwiek dialogi i jakaś akcja (zresztą rwana bez sensu co chwilę).
Czyli można było film skrócić do 30 minut (ze 107).
Oto jeden z
przykładów recenzji "Bardzo dobry film, choć trudny w odbiorze,
pobudza do refleksji, przemyśleń, chwili zastanowienia.
Bardzo dosłowny, momentami az nadto, Film ma niezwykłą siłę
oddziaływania, pozostawia silne pietno na psychice widza, Mocne kino
!!!"
Mocne kino,
faktycznie. Twórców powinni mocno bić pałami. A można
było po prostu obejrzeć "Zostawić Las Vegas" i zostawić ten temat.
"Interesujące
dialogi, ciekawa historia, duża dawka humoru, wielu topowych polskich
aktorów i … no właśnie także i duża dawka dramatu."
Ten film da się
oglądać tylko w melinie. Ludzie, normalnie trzymajcie mnie, bo
zadzwonię po policję! To jest film zerowy. Niech sobie Koterski kręci
takie filmy, ale nie róbcie z tego filmu sezonu! Czy naprawdę
tak upadliście?
Niech to będzie na wideo, niech jacyś kamikadze sobie to w kiblu oglądają, ale nie pchajcie tego chłamu do wszystkich jako hitu!
18.02.2006
Stwierdziłem,
że przerzucę tutaj wszystko, co kiedyś było na Piaście (to była co
prawda zupełnie inna epoka geologiczna, ale niech tam).
No i przy okazji dołożę paru starym filmom...
2002
19.05.2002
Po obejrzeniu "Gwiezdne Wojny - Atak Klonów" ruszyło mnie na tyle, że chyba z powrotem
będę zapodawał w tej rubryce.
A więc:
Nie no, film jest po prostu przeraźliwie, przerażająco chujowy. Pierwsze
półtorej godziny Lucas po prostu prał z Vajdy - nawet Vajda by to zrobił
lepiej. Nuda, żenujące wstawy, wyznania miłości Anakina do tej panienki -
nawet Zanussi by te dialogi lepiej sklecił. Czekałem jeszcze na tę scenę
z Ogniem i Mieczem, w której Żebrowski tańczy z tą skorupką z warkoczami,
lecz nadaremnie.
Akcja to po prostu po kolei kilka platformówek z rozpierdalaniem. Kiedy akcja
się kończy i nie ma miejsca na teksty typu “Za nimi! W dół! Ląduj!”, to dialogi
są po prostu zerowe – zamiast tych scen można było po prostu puścić Pokemona
(albo gadający kibel objaśniający akcję).
Teksty wyraźnie ściągane z Teletubisiów:
Po upadku z ładnych paru metrów: “Co ci się stało?” Amidala: “Nic” i wstaje.
Matka mu umarła. Anakin: “Mamo, zawsze będę za tobą tęsknił”
Śmierć mamy też jest dobra: “Synku, kocham…” i błe, opada jej głowa. Do piachu.
Lucas zużył za dużo prądu, żeby wyrenderować tyle rozpierdalających się klocków
Lego. W następnym odcinku proponuję dorzucić Leppera, żeby zrobił w senacie
blokadę.
Ajlawju1999
oraz (specjalnie z tej okazji):
Paradoksalnie znalazł się film GORSZY od "Szczęśliwego Nowego Jorku". Jeśli tamten można było nakręcić w kiblu, to ten spokojnie można w spłuczce od kibla.
UWAGA!!! Jeśli przypadkowo kupiłeś bilety na tę smutną atrapę filmu, natychmiast je sprzedaj!!! Ja kupiłem bilety po dwanaście złotych, a wyrobiłem tylko przez czterdzieści minut i wyszedłem!!!
Wiadomo, Koterski nakręcił "Nic śmiesznego", jedyny śmieszny polski
film ostatnich lat.. Wraz z "Ajlawju" powrócił niestety do poziomu minus
jeden. Powinni mu za to zabrać dyplom szkoły filmowej, o ile go ma.
Film jest maksymalnie chujowy. Jak to mówił Maklak: "Bardzo złe dialogi,
brak akcji w ogóle jest".
Dwa przykłady:
1. Pazura co chwila spogląda na zegarek i mówi, że jest za trzy szósta.
Schodzi po schodach. Patrzy przez okno. Wchodzi po schodach. Po minucie
patrzy drugi raz i mówi, że jest za dwie szósta. Czas=Czas+1. GOTO 1.
2. Pazura wchodzi do domu, wiesza klucz na gwoździu. Zbliżenie na dyndający
klucz. Ta scena powtarza się trzy razy w ciągu pięciu minut.
I tak dalej. Szkoda prądu. Po prostu Koterski wyciągnął ze swojego
notesu najbardziej chujowe, nudne pomysły jakie mu zostały po "Nic śmiesznego".
Sorry, ale na tej atrapie filmu nie da się wytrzymać dłużej niż 20 minut.
No i oczywiście tak, jak to w polskim filmie - fatalny dźwięk, że nie można
nawet zrozumieć co mówią.
Jak zwykle - Koterski powinien na kolanach oddawać kasę przed kinem.
I to z procentem za utracone morale.
Phantom Menace (Star Wars Episode 1)
Jeszcze nie wiem jaki będzie polski tytuł, anyway (proponuję "NASTĘPNY
POWRÓT DŻEDAJÓW")
Reż.: Lukasu we własnej osobie
Grają:
jakiś dzieciak gra Vadera, Natalie
Portman, paru kolesiów oraz paru SZTUCZNYCH kolesiów.
Rating: 7 gwiazdek
Ogólnie:
Wiadomo, nie można było się zbyt wiele spodziewać, ale wyścigi podów
kopią w dupę. Efekty są zajebiste, historyjka niestety kuleje, a ujęcia
nie wspomagane komputerem są lekko żenujące. Biorąc pod uwagę marketing,
kasę itp. można w sumie powiedzieć, że trzyma się kupy -warto pójść do
kińska.
Tylko dlaczego w Europie będzie dopiero za 2 miesiące, do cholery?
Do tej pory i tak wszyscy oblukają te hakerskie kopie na 2 CD-kach.
Zagubieni w kosmosie
Reż.: Stephen Hopkins Grają:
Gary
Oldman, William Hurt + statyści
Rating: 4 gwiazdki (wszystkie za efekty specjalne)
Ogólnie:
Efekty są zajebiste, ale historyjka żenująca. Dlatego też niestety film
należy do klasy B - tylko do rozpowszechniania na wideo. Sorry. W dodatku
z efektami przesadzili, bo wyszły na pierwszy plan - ludzkie postaci pierwszoplanowe
są na drugim planie, a reszta jest schowana tak głęboko, że nie widać.
Co chwila gościu coś przełącza, rozpierdala, obcy i roboty biegną itp.,
a dialogi są drewniane.
Twister
Reż.: ee tam...
Grają: ee tam...
Rating: 1 gwiazdka (efekty)
Ogólnie:
Oczywiście film jest cholernie stary (oglądałem na Canal+), ale nie
warto było na niego iść.
Można podsumować programem:
1. Siła_tornada = 1.
2. Naukowcy gonią tornado.
3. Rozpierdalka. Pół naukowców do piachu.
4. Chwila oddechu, elementy romantyczne, ratowanie ocalałych, spotkanie
z babcią.
5. Siła_tornada = Siła_tornada + 1
6. GOTO 2.
Masz wiadomość (You have E-mail)
Reż.: Ten sam faciu, co Sleepless in Seattle
Grają:
Tom
Hanks, Meg Ryan
Rating: 5 gwiazdek
Ogólnie:
Ten film to głównie reklama AOL i Apple. Cóż można więcej wydusić z
formuły, w której goście stukają do siebie po keyboardzie. Trzeba wymyślać
pseudogłębokie "dialogi" i już. Można wyciąć pół godziny z początku i pół
godziny z końca - nikt nie zauważy. Pozazdrościć tylko Amerykanom prawie-darmowego
internetu...
Życie jest piękne (La Vita e Bella czy coś po włosku)
Reż.: Roberto Benigni Grają:
Roberto
Benigni + kupa innych Włochów.
Rating: 8 gwiazdek
Ogólnie:
Lubię tego porypanego faceta, bo nie można go nie lubić. Jak ktoś oglądał
"Noc na Ziemi" Jarmuscha to wie. Co tu można powiedzieć - film jest OK,
Roberto nie gra, tylko jedzie jak co dzień. Trochę męczy tylko cały czas
napierdalka po włosku, ale można wytrzymać.
Aha, jeśli ktoś uważa, że jest to nabijanie się z Holocaustu, to jedna
uwaga: prosimy od razu na drzewo, pętla na szyję i skok w dół. Po co jakieś
dyskusje, kurna...
Fajerem i słordem (Ogniem i śmieciem)
Reż.: Hoffman Grają: Większość
polskich aktorów z wyjątkiem Lindy i Pazury. No chyba że też się gdzieś
zajebiście schował, tak samo jak Olbrychski. Tak dobrze zagrał Tuhajbeja
czy innego Tatara, że go nie zauważyłem.
Rating: 7 gwiazdek, 1 za muzykę
Ogólnie:
Obawiałem się, że film będzie porządnie wymęczony - jak Hoffman przez trzydzieści lat zbierał kasę, to oprócz reklam wszystkich banków, piw i innych badziewi nie musiało zostać miejsca na sensowną akcję + treść. Na szczęście udało się to porządnie sfilmować. Pewnie Hoffman wywoływał co chwilę ducha Sienkiewicza i ryczał mu do ucha "Heniek, dobrze!?"
Można powycinać parę fragmentów typu "Strąki Oleńki Owijają Się Wokół
Skrzetucha" oraz dodać napisy pod tym co mówią po polsku, nie tylko po
ukraińsku, bo czasami trudno zrozumieć, jak zwykle w polskim filmie, ale
generalnie brawo, brawo, Mr. Hoffmann. Jedna uwaga: zamiast Kondrata trzeba
było wziąć swojego kuzyna Dustina.
Muzyka - można było sobie darować, tak samo jak żenującego "Hitu" w
wykonaniu pary Szcześniak- Cośtam. Yych.
Kiler 2 (Kiła 2)
Reż.: ten sam koleś co wcześniej Grają:
ci
sami, co wcześniej
Rating: Totalna żenująca nudna kiła.
Ogólnie:
Jak już jedynka była słaba, to po dwójce nie można się było wiele spodziewać,
oczywiście. Na szczęście nie byłem na tym w kinie, tylko oglądałem na wideo
(a jak...). Nie dotrwałem do końca. Co za nudy. Od razu wiadomo było, że
jak włączają muzyczkę i ten faciu z czerwonych elektrycznych gitar zaczyna
mięgolić coś bez sensu, to można puścić "Fast forward" bez szkody dla przebiegu
akcji. Jedynie Rewiński coś wnosi - najlepszą scenę: "No i wylądował..."
Oprócz tej sceny - wszystko jest do chuja. Szkoda prądu. I znowu trzysta
milionów widzów... Eeeech...
Truman Show
Reż.: Peter Weir Grają: Jim
Carrey + statyści
Rating: 9 gwiazdek - mocarny
Ogólnie:
Nareszcie Carrey nie jest żenujący. Filmas powinien dostać Oscara, nie
ma co, nawet kosztem Benigniego. To, że nie dostał, jest jeszcze jednym
dowodem na to, że Oscary przyznaje banda skorumpowanych słoni.
1998
Kontakt
Reż.: muszę sprawdzić Grają:
kupa
badziewiarzy
Rating: 3 gwiazdki za wykonanie, 6 za historyjkę
Ogólnie:
Historyjka jest OK, ale żenuje dydaktyka na każdym kroku. Tak samo jak
w "Event Horizon". Żeby Amerykanom trzeba było wyjaśniać, co to są liczby
pierwsze to rozumiem, ale można to sobie darować na filmie.
Ukryty Wymiar (Event Horizon)
Reż.: muszę sprawdzić Grają:
kupa
badziewiarzy
Rating: 4 gwiazdki za efekty, 2 za historyjkę
Ogólnie:
Historyjka jest niestety tej klasy, co drewniany domek na prerii, w
którym straszą robale wypełzłe z innego świata. Równie dobrze mogłaby się
rozgrywać w domku, a nie w kosmosie. Fajne są sceny z tego alternatywnego
świata, gdzie wszyscy mają bebechy na wierzchu i są nabici na pale itp.,
ale pod koniec wrażenie osłabia coraz większa ilość smutnych, płonących
gumowych manekinów. Sama "zaskakująca" końcówka jest zupełnie do dupy.
Ponadto widać, że w Ameryce wszyscy widzowie to kretyni, skoro dali
scenę z kapitanem statku kosmicznego za parę miliardów dolców, któremu
drugi faciu tłumaczy, co to czasoprzestrzeń.
Armageddon
Reż.: muszę sprawdzić Grają:
Bruce
Willis, córka tego smutasa z AEROsyfu i paru osiłków.
Rating: 10 gwiazdek za rozpierdalkę, 8 za ściny, 3 za inteligencję
Ogólnie:
Fajne ściny latają, trzeba przyznać, ale generalnie film jest dość płaski
(np. jak wszystko się na tej planetoidzie rozpierdala, to zawsze zostaje
ich nietknięty statek). Przesadzają ze zwrotnością tych promów kosmicznych,
ale ruski astronauta jest niezły. W sumie warto obejrzeć, głównie dla efektów
specjalnych i tempa.
Pewne stonogi twierdzą, że jest wzruszający, ale to przesada.
Titanic
Reż.: James Cameron Grają: ten
smutny DiCaprio, Kate Winslet i paru smutnych kolesiów.
Rating: 10 gwiazdek za efekty, 7 za historyjkę.
Ogólnie:
W każdym razie zręcznie rozciągają tę akcję żeby statek miał czas zatonąć. Ciekawe jak zrobią Titanica 2. Pewnie okaże się, że DiCaprio zamarzł tak, że aż go zahibernowało, a 500 lat później wyławiają go obcy na statku, który zasuwa na całym gazie i rozpierdala się o następną górę lodową - taki Speed 3 / Titanic 2 / Terminator 3, bo oczywiście wszystkich w końcu uratuje Arnold. Przechytrzyliśmy tych drani, co? Inne pomysły na Titanica dwójkę proszę przysyłać - chętnie opublikuję co lepsze teksty. Dla fanów banner:

Kiler
Reż.: muszę sprawdzić Grają:
Pazura,
skaut piwny z brodą, ta gościówa z 0-700, i reszta polskich aktorów,
między innymi oczywiście Englert.
Rating: Przereklamowany.
Ogólnie:
No bez przesady, trzysta milionów widzów to trochę za dużo, kurde. Przecież
"Sara" z Lindą to podobny filmik, a nie miała takiej widowni. Numerki są,
co prawda, zabawne, ale na film nie mogłem się normalnie przez miesiąc
dostać do kina. To wkurza.
Szczęśliwego Nowego Jorku
Reż.: Zaorski Grają: Gajos,
syn Olbrychskiego, ta gościówa z 0-700, Pazura, Linda i reszta polskich
aktorów.
Rating: Chujowizna totalna.
Ogólnie:
Ja pierdolę, Zaorski powinien stać pod każdym kinem i na kolanach oddawać
te parę złotych za bilet.
Film jest generalnie pokroju "Obywatela Świata" niestety. Zaskoczyło
mnie to bardzo niemile, bo miałem alternatywę - okazję pójść na wcześniejszy
seans, gdzie grali "Piąty Element" - wskutek tego z kina wyszedłem wkurwiony
jak mało kiedy. No NIC nie trzyma się kupy. Scenariusz jest o kant dupy,
akcji brak, teksty są denne (męczenie węża), a do cholery, przecież grają
aktorzy, a nie jacyś kurna licealiści. Nawet ja z Gajosa zrobiłbym trzy
filmy przepisując dwie sceny z Czterech Pancernych. Gustlika-mordercę mógłby
grać Linda. Brunnera - Pazura albo Figura.
Zaorski w ogóle nie kuma czaczy. Niech spada na drzewo. Szkoda kasy,
prądu i taśmy na takie produkcje. A sam powiedział że "Titanic" to kicz.
Ale kurna da się oglądać i po pięciu minutach nie jesteś wkurwiony, że
tracisz czas. Oczywiście specjalnie złośliwie zostałem do końca...
Piąty Element (The Fifth Element)1997



Oczywiście jakieś smutasy z gazet itd. znęcali się nad Bessonem, ale
przecież filmu nie ogląda się ze spisem scen z innych filmów w ręku - chodzi
o to, żeby był ubaw, nie? Sorry Men in Black, ale wysiadacie przy Piątym.
Czaderska akcja, zarypiste kostiumy, latające taksówki i glinowozy - scenerię
projektowało dwóch kolesi, którzy we Francji rysują komiksy - po prostu
jazda bez trzymany. Chyba pójdę drugi raz, żeby popatrzeć spokojnie na
otoczenie. Bez wątpienia bestest filmu w tym roku - teraz to ze dwa lata
zanim zrobią lepszy, hy hy...
Men in Black (Faceci w czerni) - tutaj potrzebny jest jednak banner...

Nie no, kurna, ci żałośni Marsjanie atakują i inne dinozaury po prostu
wysiadają. Film jest zaskakująco inteligentny (jak na amerykański, hy hy),
ściny lecą cały czas, potworki rewelacyjne, akcja cały czas ma tempo (nudziłem
się tylko 2 minuty). Garnitury z Edgara, gadżety zarypiste (szczególnie
"flash memory"), otoczenie z lat 60., a Stallone, Dennis Rodman i Elvis
to kosmici, kurnaaaa !!! Uwaga
na ostatnie ujęcie. Jakby w kinie skończył się prąd, to ryczeć!
Rozważna i Romantyczna
Reż.: nie pamiętam Grają: nie pamiętam
Rating: Po Prostu Kurpa Beznadziejne
Smuty jak cholera. Adaptacje powieści dziewiętnastowiecznych pisarek
nie mają sensu. Nawet jeśli pisarki te uważane
są za nowatorki przez paru łysych gości z uniwerku czy kembridż.Wystarczy
posłuchać dialogów, dosłownie przepisanych
z książki, żeby wyłączyć ten film po 5 minutach.
Dead Man Walking - Przed Egzekucją
Reż.: nie pamiętam Grają: Sean Penn i jakaś baba
Rating: Po filmie spotkaliśmy znajomych przed kinem i powiedzieliśmy
żeby sprzedali bilety. I sprzedali - słusznie.
Typowy przykład faktu, że Oskary wręczają stuprocentowi idioci (o jednym
z poprzednich wypadków - zobaczcie Egzorcystę. Ten film dostał Oskara,
albo nawet kilka - cholera) Film kupy się nie trzyma, dialogi wymyśliłaby
pięcioletnia dziewczynka, postaci są płytkie jak kałuże. Jedynie Sean Penn
trochę gra (ale to nie on dostał Oskara. Zresztą jego rola
też nie była tego warta).
Wszystkie filmy ze Steve'em Martinem
Rating: Gówno warte. Humor na poziomie ślimaka. Nie ma co oglądać.
Wszystkie filmy z Chevy Chase'em
Rating: Gówno warte. Oglądają tylko ostatni idioci. Rzygam jak
widzę którykolwiek z serii "Wakacji gdzieśtam".
Obywatel świata - film polski ok. 1990
(Czy ktoś to oglądał, nawiasem mówiąc ?) Jeśli tak - mailnij (edi800 at gnutella.pl)
Rating: Polskie kino kona - unoglądable
Jedyne co pamiętam z tego syfu - siedzieliśmy w trzy osoby na sali.
Muzykę robił Ciechowski. Aha, i jeszcze scenka kiedy gościu bierze drugiego
za klapy, potrząsa po czym cedzi "Sprzedaj tą marynarkę".
Od zmierzchu do świtu (From Dusk Till Dawn)
Reż. Robert Rodriguez i Quentin Tarantino
Rating: Jajcarski
Film oczywiście zebrał fatalne recenzje. Mnie się podobał. Niezłe są
jaja z tymi wampirkami.
4 pokoje (Four Rooms)
Reż. czterech, m. in. Rodriguez, Tarantino, jakaś baba i jakiś
gostek.
Grają: Banderas, Willis, Tarantino, Tim Roth
Rating: Jajcarskość 1/4
Tim Roth jest świetny jako chłopiec hotelowy. Oczywiście zebrał fatalne
recenzje, ale myślę, że fajnie przerysował tego gostka. Tarantino niestety
przegadał swój kawałek, a wszystkich rozmiękcza Rodriguez z krnąbrnymi
bachorami.
Marsjanie atakują! (Mars Attacks!)
Reż. Tim Burton
Grają: m.in. Nicholson, M.J.Fox i paru łepków
Rating: Nie warto tracić czasu. Smuty jak nieszczęście.
No nie no, co za kiła. Szedłem na ponoć dobry film, recenzje całkiem
całkiem, a tu po prostu totalna beznadzieja. Efekty wprawdzie niezłe, ale
te stworki popierdalają w kółko bez ładu i składu. Scenariusz kupy się
nie trzyma, Nicholson jest do dupy, akcja nudna, cholery można dostać.
Ludzie, przecież ten film kosztował 60 milionów zielonych! Taka chała.
Powinni lepiej dać tą kasę jakimś Zairczykom. Albo na pierwsze ujęcia do
"Ogniem i Mieczem". Nawet Vajda by zrobił nowego człowieka z gumy za takie
siano. Wszyscy mówią "inteligentna parodia". Chała!
a nie żadna parodia.
Sara (polski film)
Reż. no, ten jak mu tam...
Grają: ten koleś z karabinem, panienka oraz Czarek Pazura
Rating: nieskomplikowany, ale pierwszy raz się ubawiłem na polskim
filmie.
Hy, poprzednio byłem na "Girl Guide" - zresztą to dziadostwo zasługuje
na odrębne omówienie - więc nie spodziewałem się niczego nadzwyczajnego.
A
jednak. Tylko pół godziny się nudziłem, bo montaż trochę kuleje (np.
Linda popierdala po domku jednorodzinnym chyba z kwadrans żeby w końcu
znaleźć tą panienkę), ale generalnie brawo, brawo.
Girl Guide
Reż. Nie pamiętam oczywiście, ahaa, teraz przypomniało mi się
- Machulski. Nawet jakąś nagrodę za ten film dostał. Niesłusznie rzecz
jasna.
Grają: Kukiz, ta panienka z reklamy mentolowych oraz paru
innych słoni.
Pierwsze ujęcie udane, reszta to kiła. Panienka z reklamy mentolowych
gra tak, jak moja szafa gra Rambo. Beznamiętnie.
Zaginiony świat (Jurassic Park - The Lost World)
Reż. Spielberg
Grają: ten koleś co poprzednio (Jeff Goldblum), poza tym jacyś
nowi.
Rating: Jak na Spielberga, to niestety - trójeczka!
Eech, efekty są bezbłędne, ale film niestety, niestety - polega tylko
na wpierdalaniu obsady w tempie 2 do kwadratu, bo najpierw dinozaury wpieprzają
jednego kolesia, potem dwóch, a na końcu z całej setki zostaje czterech.
Poza tym naukowcy to debile, bo parkują wóz nad przepaścią, a przecież
kurna już od milionów lat wiadomo że dinozaury mają ciężkiego kopa. Yyych.
(c) 1999-2006 Edi800 i Lybex Inc. Tutaj rules Edi 800